niedziela, 6 listopada 2016

Skandynawowie zostali na lodzie. Co zrobią?

Witam serdecznie w tą ponurą niedzielę. U mnie deszczowo i zimno - masakra. Pogoda jednak nie przeszkadza w pisaniu i zarazem wymyślaniu nowych tematów na wpisy do bloga. Dziś postanowiłem nieco rozszerzyć wątek trzech Skandynawów - Andreasa Jonssona, Michaela Jepsena Jensena i Nickiego Pedersena. Nie bez przyczyny "pod lupę" biorę właśnie ich.
fot. Dawid Monkielewicz
Dokładnie ta trójka (jak na ten moment) została bez klubu. Andreas Jonsson nie dogadał się z działaczami ROW-u Rybnik. Do końca nie wiadomo jaki był powód. Słyszałem coś, że dostał ofertę z Eko-Dir Włókniarza, nad którą zbyt długo się zastanawiał. W tym czasie częstochowianie dogadali się też z innymi obcokrajowcami i tym samym Jonsson został bez klubu. Co zrobi teraz? Dobre pytanie. Praktycznie nie ma miejsc w PGE Ekstralidze, więc sympatycznemu Szwedowi zostanie jazda w pierwszej lidze? Jestem bardzo ciekawy jak sprawa się potoczy.
fot. Dawid Monkielewicz
Na "drugi ogień" idzie popularny "Liglad". Duńczyk jest świeżo upieczonym mistrzem Polski ze Stalą Gorzów. Jednak po zakontraktowaniu Martina Vaculika i przejściu w wiek seniora Bartosza Zmarzlika, nie znalazło się miejsce dla Jepsena Jensena, który był zmuszony szukać sobie innego klubu. Najpierw dużo mówiło się o Eko-Dir Włókniarzu (ciągle ten Włókniarz...), później nieco spuszczono z tonu. Teraz są przejawy, że dogadał się z klubem, w którym startował przed trzema laty, czyli Get Well Toruń. Dla Duńczyka, toruński wybór byłby idealny. Teoretycznie walczyłby o skład z Grzegorzem Walaskiem i młodym Jackem Holderem, gdzie tu wydaje mi się, że nie miałby z nimi problemu. Jeśli miałbym wybierać za Michaela, to wybrałbym poukładany klub w Toruniu, który przede wszystkim jest wypłacalny.
fot. Dawid Monkielewicz
"Wisienka na torcie", to zdecydowanie Nicki Pedersen. "Power" definitywnie pożegnał się z Fogo Unią Leszno i ... został na lodzie. Zaraz po sezonie, był w dwóch klubach na spotkaniach. Między innymi w Częstochowie, gdzie zażądał astronomicznej kwoty za sam podpis pod kontraktem. Oczywiście każdy, szanujący się człowiek nie przyjąłby takiej "oferty" i tak samo zrobili ludzie w Eko-Dir Włókniarzu. Po kilku tygodniach, sprawa trzykrotnego mistrza świata nieco się skomplikowała. Duńczyk zdecydowanie za dużo żąda. Chyba dalej nie wie, jaki miał tegoroczny sezon. Pełny wpadek i nieporozumień, a i tak ceni się bardzo wysoko. W co gra Pedersen? Czy to tylko przekomarzanie się z klubami "kto da więcej, ten mnie weźmie"? Jest to co najmniej dziwna sprawa. Tak czy siak, jeśli Nicki spuści z tonu, to zapewne znajdzie angaż w PGE Ekstralidze. Cały czas jest jedno wolne miejsce w Częstochowie.

Zapraszam serdecznie również na mój fanpage -> Speedwaytime BLOG, gdzie niebawem odbędzie się konkurs!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz