wtorek, 18 października 2016

Dwa kluby zainteresowane Pedersenem. Gdzie ostatecznie wyląduje?

Kolejny wpis na blogu = kolejne transferowe spekulacje. Jesteśmy teraz w takim okresie, że trudno nie rozmawiać o tym, kto i gdzie będzie jeździł, choć okienko transferowe według regulaminu rozpoczyna się z początkiem listopada. Już teraz prezesi klubów nie próżnują i już umawiają się na "kawę" z potencjalnymi żużlowcami. Pytanie tylko, na ilu kawach był już Nicki Pedersen? W kuluarach mówi się, że najbardziej smakowała mu ta w Częstochowie, choć o gorzowskiej też miło wspominał. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo.

fot. Patrycja Mazurkiewicz
Wszyscy wiemy jakim zawodnikiem jest Duńczyk i jak zachowuje się na torze. Co do tego tematu, to nie ma się co więcej rozczulać, bo każdy wie jak jest. Fakt, w tym roku popularny "Power" spuścił nieco z tonu. Pewnym jest, że nie utrzyma się w Grand Prix. Poza tym zawodził w PGE Ekstralidze, która dla niego była najważniejszą ligą. Czym to jest spowodowane? A może KIM? Wiele mówi się, że jego podejście do życia zmieniła jego partnerka Helene Huttman, którą poznał przed tegorocznym sezonem. Dużo w tym prawdy? Wydaje mi się, że tak.

fot. Patrycja Mazurkiewicz
Duńczyk przede wszystkim uspokoił się. Nie wrzeszczy już na wszystko i wszystkich. Jest bardziej zrównoważony nie tylko na torze, ale też poza nim. W niektórych momentach tego sezonu wydawało mi się, że nawet zmienił swój styl jazdy. Nie był to ten Nicki Pedersen, którego widzieliśmy chociażby przed dwoma laty. Brakowało agresji z jego strony, z której słynął (choć czasami o sobie przypominał w taki sposób). Wielu ekspertów mówi, że z Nickiego po prostu uszło powietrze, bo przecież każdy zawodnik może mieć słabszy sezon. A mi się jednak wydaję, że to nie to. Sami wiemy jak kobiety mogą zmienić faceta. Daleko w przeszłość nie trzeba iść. Idealnym przykładem jest Krzysztof Kasprzak, który po zdobyciu wicemistrzostwa świata, stoczył się niemal na dno, a wszystkiemu "winne" były kobiety, z którymi obracał się co weekend. Widzicie, jeden słaby sezon i ogarnął głowę i teraz jeździ jak dawniej i wydaje mi się, że to samo jest u Pedersena. Tylko, że Nicki ma stałą partnerkę i tutaj jest ta różnica.

fot. Patrycja Mazurkiewicz
Ale do rzeczy... Nicki miał słaby sezon - to już napisałem. Tylko teraz co dalej z jazdą w Lesznie? Nicki miał być liderem w tym roku, a zdarzały się mecze, w których nie łapał się nawet do składu. Konflikt z prezesem Rusieckim czy trenerem Skórnickim? Ciekawe, bo wszystko na to wskazuje. Sezon zakończony i od dawna mówi się, że Fogo Unia już podziękowała Duńczykowi, który ma nadal ważny kontrakt, ale nie wciąż nie podpisał aneksu finansowego do umowy. Miejsc w składzie coraz mniej. Tak naprawdę zostanie tylko jedno, które według ekspertów ma zająć Janusz Kołodziej. Wychodziłoby na to, że Pedersen na pewno opuści szeregi Mistrza Polski 2015, bo nie wydaje mi się, żeby był zawodnikiem rezerwowym, tzw. "oczekującym".

Na początku pisałem o Częstochowie i Gorzowie. Podobno do miasta pod Jasną Górą jest mu najbliżej. Tam po prostu potrzeba dużego nazwiska, a przede wszystkim zawodnika wokół którego uda się zbudować skład na miarę utrzymania w PGE Ekstralidze. Prezes Świącik już zaciera ręce na Duńczyka. Rozmowy podobno trwają, a efekty mamy poznać na dniach.

fot. Patrycja Mazurkiewicz
Bardzo dużo do myślenia dał mi wpis Ireneusza Macieja Zmory, prezesa Stali Gorzów, w którym napisał, że chętnie zobaczyły znów Pedersena w Gorzowie. Przypadek? Nie sądzę. W sumie to nie głupie, bo w Gorzowie tak naprawdę zostanie jedno, wolne miejsce. Tę lukę wypełniłby Duńczyk?

W tamtym roku gorącym tematem był Piotr Pawlicki i jego przynależność klubowa. W tym roku jest to niewątpliwie Nicki Pedersen. Jak ostatecznie rozmowy się potoczą? Przed nami decydujące dni/tygodnie!


A gdzie Waszym zdaniem wyląduje popularny "Power"? Zostanie w Fogo Unii czy jednak wybierze Częstochowę/Gorzów, bądź inny klub? PISZCIE W KOMENTARZU POD POSTEM! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz