Po świątecznych obżarstwach przy stole, a w moim przypadku po świątecznym siedzeniu w pracy, czas na kolejny post na blogu! Dziś postanowiłem rozwinąć nieco wątek przynależności klubowej Piotra Pawlickiego w następnym sezonie.
Jak wszyscy wiemy klan Pawlickich odszedł z Leszna po złotym sezonie.
W grę wchodziły tylko i wyłącznie pieniądze, bo lata kontraktu zostały ustalone. Bracia chcieli zostać w żużlowej stolicy Wielkopolski, ale chcieli od leszczyńskiego klubu moim zdaniem nieco za dużo. Słyszałem gdzieś o kwocie ponad dwóch milionów złotych za pakiet (czyt. za dwóch). Taka kwota oznaczałaby podwyżkę dla starszego z braci - Przemka. Na to właśnie nie mogła się zgodzić Unia, bo przecież popularny Przemo nie jechał na miarę oczekiwań leszczyńskich działaczy. Obie strony spotykały się kilka razy, ale cały czas nie dochodziło do porozumienia. W trakcie "negocjacji" z Lesznem, Przemek po cichu rozmawiał ze Stalą Gorzów. Z dnia na dzień było wiadome, że obaj bracia nie będą jeździć już razem i tak też się stało. Starszy z braci powiedział w którymś z wywiadów, że negocjacje ze Stalą trwały bodajże 30minut? Myślę, że to był znakomity ruch Przemka w kierunku odbudowy swojej formy.
Młodszy z braci Pawlicki - Piotrek, cały czas pozostaje bez klubu. Jakiś czas temu spekulowało się o tym, że mógłby przejść albo do Zielonej Góry, albo do Torunia. Jeśli chodzi o te drugie miasto, to jest ono dla Pitera cały czas w grze, ale tu wchodziłaby opcja jedynie kontraktu tzw. "warszawskiego", czyli zawodnik nie otrzymałby kasy za podpis. Wydaje mi się, że Pawlicki jest o tyle poukładanym żużlowcem, że nie będzie w stanie zgodzić się na takie warunki. Oprócz wyżej wymienionych miast, w grę wchodzi beniaminek z Rybnika i Betard Sparta Wrocław. Z tego co udało mi się dowiedzieć (to oczywiście nie jest potwierdzone, są to tylko i wyłącznie spekulacje i moje dobre kontakty), to w Rybniku dają Piterowi około 900tys za sezon, a we Wrocławiu okrągły milion. Wydaje mi się, że Pawlicki chciałby jeździć w zespole z ambicjami na medal, a Rybnik moim zdaniem tego mu nie gwarantuje. Wystarczy zobaczyć na oba składy, które są bardzo się różnią. Oczywiście nie chcę tutaj nikomu ubliżać, czy coś takiego, ale po prostu wydaje mi się, że jakiś zawodnik ze słabego sezonu nie jest w stanie w przerwie zimowej na tyle się odbudować, że w następnym sezonie mógłby przywozić dla swojej drużyny dwucyfrowe zdobycze punktowe.Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Piter po zerwaniu negocjacji z Lesznem, przeszedł do rozmów właśnie z Wrocławiem i Rybnikiem. Jednak tam też się nie dogadali i znów wrócił do Leszna, gdzie też nie zawarli porozumienia. Ja się pytam, po co on tak skacze? Myśli, że takim skakaniem z rozmowy na rozmowę coś wskóra? Czasu coraz mniej, a kasę mogą mu dawać coraz niższą. Nie rozumiem kompletnie takiego działania ze strony żużlowca. Ma dwie dobre propozycje z Rybnika i Wrocławia, a pcha się dalej do Leszna, gdzie skład już mają niemalże zamknięty. Jedno z przysłów mówi o tym, że nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy, a Piter właśnie to robił.
No właśnie, temat jest o Wrocławiu. Pewnie się zastanawiacie o co tu chodzi :) Już Wam mówię... Gdy Pawlicki nie dogadał się po raz kolejny z Lesznem, wrócił do rozmów z Wrocławiem. Prawdopodobnie kilka dni temu spotkał się z Andrzejem Rusko - wiceprezesem Sparty Wrocław. Obaj Panowie negocjują nad długością kontraktu, bo podobno pieniążki mają już ustalone. Ile w tym prawdy? Nie mam pojęcia. Jednak mam nadzieję, że ludzie we Wrocławiu nie kłamią :) Ponadto czytałem ostatnio na espeedway.pl krótką wypowiedź prezes Krystyny Kloc a propos rzekomego prezentu dla wrocławskich kibiców: - Możliwe, że będziemy mieli jeszcze jeden prezent dla naszych kibiców, ale czy tak się stanie dowiemy się w późniejszym czasie.Myślicie, że mogłoby być coś na rzeczy? Jedno jest pewne, robi się bardzo ciekawe.
Sam bardzo się zastanawiam, gdzie trafi młodszy z braci Pawlickich i moim zdaniem, najlepszą opcją dla niego byłaby jazda właśnie w poukładanym Wrocławiu. Jak to wyjdzie w praktyce? Zapewne dowiemy się o tym w czasie najbliższych tygodni.
Za zdjęcia dziękuję bardzo Patrycji Mazurkiewicz i Patrykowi Stachowiakowi! :)
PS.
A zdjęcia na końcu podbieram od Żużel w sercu, metanol w żyłach. :)

Wszystko się zgadza poza jednym. Andrzej Rusko oficjalnie jest honorowym prezesem Sparty ;)
OdpowiedzUsuńPozdro z Wrocławia :)
Ok dzięki za info :D już zmieniam :)
Usuń