poniedziałek, 7 grudnia 2015

Dzikie karty rozdane! Czym kierowali się działacze BSI rozdając je?

Witam!
Dziś kolejna odsłona mojego bloga. Tym razem postanowiłem wypowiedzieć się o dzikich kartach w Grand Prix na sezon 2016. Podkreślam, że to są tylko i wyłącznie moje przemyślenia, nie kierowałem się żadnym opiniotwórczym forum itp. Tak więc, zaczynamy...

Sezon 2015 w SGP oficjalnie zakończony. Jak widzimy, rzutem na taśmę zdołał utrzymać się Australijczyk Chris Holder, który uprzykrzył życie Peterowi Kildemandowi. Poniżej przedstawiam tabelę tych żużlowców, którym nie udało się awansować do czołowej ósemki Grand Prix 2015:

źródło: sportowefakty.wp.pl



fot: Patryk Stachowiak
 Popularny "Pająk" zaczął swoją tegoroczną przygodę z tym cyklem "dzięki" feralnemu wypadkowi Jarosława Hampela podczas półfinału Drużynowego Pucharu Świata w Gnieźnie. To właśnie Duńczyk zastąpił "Małego" do końca tego roku i dzielnie walczył na międzynarodowych arenach. Niestety dla niego, nie udało mu się wjechać do czołowej ósemki, jednak swoją postawą pokazał, że jest w pełni gotowy na starty w Mistrzostwach Świata na żużlu. Tym właśnie sugerowali się działacze BSI, wysyłając zaproszenie Kildemandowi na przyszły sezon do grona najlepszych żużlowców na świecie.

Moim skromnym zdaniem jest to jak najbardziej trafny typ. Peter walczył dzielnie, czasami na granicy faulu, czasami za ostro, ale chyba o to chodzi w żużlu, co nie? Jazda Kildemanda czasami przypomina mi jazdę Nickiego Pedersena, może to słabe porównanie, ale tak uważam. Jazda na granicy, koło w koło, wywożenie do bandy i wielka wola walki - to cechuje takiego zawodnika jakim są właśnie Ci dwaj Duńczycy. "Pająk" kilka razy w tym roku stawał na podium i raz udało mu się wygrać, było to o tyle fajne zwycięstwo, bo zwyciężył na swojej ziemi - w duńskim Horsens.


foto: Wojta Zavrel
O tyle dzika karta dla Kildemanda mnie w cale nie dziwi, tak "dzikus" dla Andreasa Jonssona jest dla mnie totalnym nieporozumieniem. Wiem - możecie się ze mną nie zgodzić, ale każdy ma swoje zdanie na każdy temat. Dla mnie Szwed w tym roku niczym nie zachwycił... No może udało mu to się raz w Grand Prix Sztokholmu, gdzie na "Friends Arenie" zdobył 10 punktów i zajął piąte miejsce. Poza tym "sukcesem", Szwed nie pokazał niczego wielkiego, a i tak udało mu się zdobyć w generalnej klasyfikacji SGP 88 "oczek". Totalnie nie wiem z czego te punkty się wzięły, bo popularny "AJ" miał baaardzoo słaby sezon, nie tylko w Grand Prix, ale także w Zielonej Górze, gdzie woził praktycznie same ogony i był tłem dla samego siebie. Słaba forma Szweda poskutkowała tym, że w przyszłym sezonie na pewno nie zobaczymy go w zielonogórskich barwach. Prawdopodobnie zasili rybniczan, ale to jeszcze nic pewnego.

Czym kierowali się działacze BSI przyznając doświadczonemu Szwedowi dziką kartę? Myślę, że to hmm.. logika? Zapewne stwierdzili, że Grand Prix bez Jonssona będzie inne niż zawsze, albo... jest jeszcze jedna kwestia. W Mistrzostwach Świata na żużlu brakuje właśnie Szwedów i może dlatego też BSI wysłałi zaproszenie właśnie do "AJ"? Kto wie... Wydaje mi się, że ten drugi wariant jest bardziej prawdopodobny.


fot. Patryk Stachowiak
Jeśli mowa już o Szwedach, to dziką kartę otrzymał także Antonio Lindbaeck, który w porównaniu do Jonssona, miał bardzo dobry sezon. Nie tylko w łotweskim Lokomotivie Daugavpils, ale także na arenach międzynarodowych. W końcu trzecia lokata w generalce SEC o czymś świadczy, a mogło być nawet wicemistrzostwo w Europie, ale Szwedowi nie poszło zbytnio w ostatniej rundzie na torze w Ostrowie. Poza tym, dobrą jazdę pokazywał wtedy Pedersen, który de facto znalazł się na drugim miejscu w generalnej klasyfikacji Speedway European Championships.
Dobre występy w polskiej lidze, a także w miarę równa forma na arenie międzynarodowej, poskutkowała tym, że Szwed otrzymał zaproszenie na stałe występy w cyklu Grand Prix w przyszłym sezonie.

W moich typach dzikich kart na 2016 rok był właśnie też Lindbaeck. W zakończonym już sezonie jego jazda bardzo mi się podobała, jechał tak z "zębem", walczył do ostatniego metra, czasami wydawało mi się, że aż w pewnych chwilach "gryzł" ten tor. Bardzo zależało mu na wyniku sportowym, bo nie raz widziałem go tuż po zawodach bardzo szczęśliwego, ale także bardzo smutnego i zdenerwowanego (np. właśnie po wspomnianym już finale SEC w Ostrowie).


źródło: przegladsportowy.pl
Czwarty "dzikus" należy do naszego rodaka - Jarosława Hampela, który przez praktycznie cały sezon Grand Prix był kontuzjowany. Jak już wcześniej wspomniałem, Polak doznał kontuzji na Drużynowym Pucharze Świata w Gnieźnie, gdzie złamał kość udową, która wykluczyła go z jazdy do końca sezonu.
Początek w Grand Prix miał bardzo udany i tym kierowali się ludzie z BSI przyznając mu dziką kartę na przyszłoroczny cykl, poza tym zawodnik stracił niemalże cały sezon i nie miał jak zdobywać punktów, dlatego też z automatu otrzymał dziką kartę, co mnie wcale nie dziwi.


Podsumowując... Dzikie karty mogą być zadowalające dla mnie. Do Grand Prix dostali się zawodnicy z ostrym temperamentem i nie bagatelną techniką jazdy. Nie brakuje także doświadczonych jeźdźców. Chociaż zamiast Jonssona typowałem Vaculika, który od kilku dobrych lat dobija się do tego cyklu i dobić się nie może... No cóż, nie pozostaje nam nic innego jak czekać na przyszłoroczny cykl Grand Prix mając nadzieję, że wybrani żużlowcy przez BSI nie zawiodą kibiców na całym świecie.

A jakie były Wasze typy co do dzikich kart? Zgadzacie się z decyzjami BSI? Zapraszam do dyskusji w komentarzu! :) I.. oczywiście jeśli chcecie, to podrzućcie mi jakiś temat, z którego chcielibyście abym się wypowiedział. DO DZIEŁA! :)




PS.






1 komentarz:

  1. Zamiast Andreasa Jonssona w GP z chęcią ujrzałabym takich zawodników jak bracia Łagutowie. Mam też wielką nadzieją, że Emil Sayfudinov jeszcze spróbuje w przyszłości powalczyć o mistrzostwo świata, ponieważ bez niego, to ten cykl to nie to samo :/

    Zapraszam też do mnie! :D
    czechopka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń